|
|
||
![]() |
||
![]() |
||
![]() |
||
| Strona główna O stronie Kontakt | ||
![]() |
||
Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ! | ||
|
||
20 procent rabatu na równość szansZa reklamę wyborczą w prywatnych mediach w Saksonii-Anhalt zgodnie z ustawą medialną można pobierać jedynie zwrot rzeczywistych kosztów. Jak wynika z własnych informacji dieBasis, partia początkowo mimo to otrzymała ofertę opartą na standardowych stawkach reklamowych.
Po zwróceniu uwagi na obowiązujące przepisy pojawiła się nowa oferta — tym razem standardowa cena z 20-procentowym rabatem. List otwarty do Urzędu ds. Mediów Saksonii-Anhalt stawia teraz pytanie, ile warta jest ustawowo zagwarantowana równość szans, jeśli partia musi najpierw mozolnie domagać się jej przestrzegania. To jedna z tych historii, które w zasadzie powinny zostać załatwione w ciągu kilku minut. Partia dopuszczona do udziału w wyborach do landtagu chce wykupić reklamę wyborczą w prywatnym radiu. W przypadku takich czasów antenowych na reklamy wyborcze § 29 ust. 3 ustawy medialnej Saksonii-Anhalt przewiduje szczególne uregulowanie. Nadawcy mogą żądać jedynie zwrotu poniesionych przez siebie rzeczywistych kosztów. Również Urząd ds. Mediów Saksonii-Anhalt w swoich aktualnych wytycznych jednoznacznie stwierdza, że chodzi wyłącznie o podstawowe koszty techniczne emisji. Standardowe stawki reklamowe są z tego wyraźnie wyłączone. Partia Demokratie in Basisdemokratie Deutschland chciała skorzystać z tego prawa. Według jej relacji początkowo otrzymała ofertę opartą na zwyczajowych komercyjnych stawkach reklamowych. Następnie wyraźnie zwróciła uwagę na ustawową zasadę zwrotu jedynie rzeczywistych kosztów. W ślad za tym pojawiła się nowa oferta. Ponownie podstawą były standardowe stawki reklamowe, tym razem jednak z 20-procentowym rabatem. Rabat od stawki reklamowej nie sprawia jednak, że stawka reklamowa staje się rzeczywistym kosztem. Kiedy najpierw trzeba wyjaśnić treść ustawyCała sprawa staje się jeszcze bardziej znamienna za sprawą informacji telefonicznej, o której dieBasis pisze w swoim liście otwartym. Według partii ze strony kierownictwa firmy zajmującej się sprzedażą czasu reklamowego poinformowano ją, że radio SAW, Radio Brocken i 89.0 RTL uzgodniły podobny sposób ustalania cen reklam wyborczych. Partia wyraźnie zaznacza, że przytacza tę wypowiedź wyłącznie w takiej formie, w jakiej została jej przekazana, i sama nie dokonuje żadnej oceny prawnej ewentualnego porozumienia.Do tego dochodzi fakt, że mniejsze partie i tak nie mogą korzystać z takich samych limitów czasu antenowego jak duże, ugruntowane parlamentarnie partie. Prawo wyborcze i przepisy medialne opierają się na zasadzie stopniowanej równości szans. Nierówne traktowanie pod względem zakresu czasu antenowego jest zatem co do zasady przewidziane przez przepisy. Tym ważniejsze byłoby, aby do tej ustawowo przewidzianej gradacji nie dochodziły jeszcze dodatkowe przeszkody praktyczne. Według relacji dieBasis właśnie to jednak nastąpiło. Początkowo nie było jasne, jaki limit czasu antenowego w ogóle byłby dostępny dla partii. Następnie podano komercyjne stawki reklamowe. Dopiero po wielokrotnych interwencjach ustawowa zasada zwrotu rzeczywistych kosztów stała się przedmiotem dalszych rozmów. Tymczasem sprawa ruszyła z miejsca. 24 sierpnia potwierdzono partii, że początkowo zostanie jej udostępnionych dziesięć emisji 24-sekundowego spotu wyborczego. Łącznie daje to 240 sekund czasu antenowego. Zapowiedziano również dalsze wyjaśnienia w kwestii kosztów. Partia wyraźnie wyraża z tego powodu zadowolenie. Można więc powiedzieć: koniec końców wszystko dobrze. Niestety wybory do landtagu odbędą się już 6 września. Nadzór po wyborach jest mniej więcej tak pomocny jak straż pożarna po pożarzeReklama wyborcza ma jedną dość niewygodną cechę. Musi zostać wyemitowana przed wyborami. Spór, który zostanie ostatecznie rozstrzygnięty dwa czy trzy tygodnie później, może być interesujący z prawnego punktu widzenia, ale politycznie jest wtedy mniej więcej tak użyteczny jak straż pożarna, która po spaleniu domu stwierdza, że woda być może by pomogła.Właśnie dlatego opublikowany 24 sierpnia list otwarty dieBasis nie jest skierowany przede wszystkim do zainteresowanych stacji radiowych, lecz do członków Zgromadzenia Urzędu ds. Mediów Saksonii-Anhalt. Urząd ds. Mediów odpowiada za nadzór nad prywatnymi nadawcami, a jego Zgromadzenie posiada istotne kompetencje decyzyjne. Kolejne posiedzenie odbędzie się 2 września, zaledwie cztery dni przed wyborami do landtagu. Zgodnie ze statutem każdy członek Zgromadzenia może w odpowiednim czasie złożyć wniosek o wpisanie danego tematu do porządku obrad. I właśnie do tego wzywa dieBasis. Nie chodzi o to, aby Zgromadzenie rozstrzygało pojedynczy spór cywilnoprawny. Powinno raczej zająć się tym, jak zagwarantować, aby przepisy dotyczące reklamy wyborczej w prywatnych mediach były prawidłowo stosowane od samego początku. List otwarty stawia w związku z tym trzy dość proste pytania. W jaki sposób nadawcy są informowani o obowiązujących zasadach? Jak partie mogą odpowiednio wcześnie uzyskać wiarygodne informacje o przysługującym im czasie antenowym i dopuszczalnych kosztach? I jak można zapobiec sytuacji, w której partia musi interweniować wielokrotnie, zanim przepisy ustawowe zostaną faktycznie uwzględnione? Nie brzmi to jak szczególnie rewolucyjny postulat. Organ nadzorczy powinien w idealnym przypadku zadbać o to, aby jego przepisy były znane i działały, zanim osoba, której dotyczą, będzie musiała skarżyć się na ich nieprzestrzeganie. Równość szans do samodzielnego odebraniaSprawa jest więc interesująca także poza dieBasis. Duże partie dysponują zawodowym zapleczem, prawnikami i profesjonalnymi zespołami kampanijnymi. Małe partie często działają przy ograniczonych możliwościach finansowych i kadrowych. Jeśli to właśnie one muszą poświęcać dodatkowy czas na wyszukiwanie i egzekwowanie praw, które już zostały zagwarantowane ustawowo, powstaje kolejna faktyczna bariera. Na papierze istnieje równość szans. W praktyce najwyraźniej trzeba czasem wiedzieć, do kogo zadzwonić i który paragraf zacytować.Można by to nazwać równością szans do samodzielnego odebrania. Urząd ds. Mediów Saksonii-Anhalt sam podkreśla znaczenie równości szans w kampanii wyborczej. List otwarty daje teraz jego Zgromadzeniu okazję do pokazania, czy zasada ta istnieje jedynie w wytycznych dotyczących reklamy wyborczej, czy też działa również wtedy, gdy mniejsza partia próbuje praktycznie z niej skorzystać. Do wyborów pozostało tylko kilka dni. Na zasadniczą dyskusję 2 września przypada więc dosłownie w ostatniej chwili. Bo 7 września o reklamie wyborczej będzie można rozmawiać już zupełnie spokojnie. Wtedy nie będzie jej już nikt potrzebował. Nawet z 20-procentowym rabatem. Author: AI-Translation - Peter Scheller | |
|
| Inne artykuły: |
![]() | Kto chroni dzieci i osoby starsze przed nadmierną ingerencją państwa?Na moje pytanie na sesji rady powiatu tydzień temu otrzymałem wiele wsparcia. Pisano mi, że mam „jaja w spodniach” – w przeciwieństwie do innych. Ale takiej „odwagi” ... Czytaj dalej |
![]() | True Crime: Sprawa Armina Willingmanna – psychoanalityczna sekcja zwłok posta na FacebookuOdcinek True Crime z serca Saksonii-Anhaltu.... Czytaj dalej |
![]() | 600 kilometrów bliskości z obywatelami – ale najwyraźniej droga do dotrzymania unijnego terminu była zbyt dalekaPremier Saksonii-Anhalt Sven Schulze (CDU) przejechał na rowerze ponad 600 kilometrów przez Saksonię-Anhalt, odwiedził około 50 miejsc i szukał kontaktu z obywatelami. Imponu... Czytaj dalej |
|
Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami: Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12 lub przelewem bankowym IBAN : IE55SUMU99036510275719 BIC : SUMUIE22XXX Właściciel konta: Michael Thurm Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne |