|
|
||
![]() |
||
![]() |
||
![]() |
||
| Strona główna O stronie Kontakt | ||
![]() |
||
Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ! | ||
|
||
Nigdy więcej niskich cen energii pod rządami CDU, SPD i Zielonych - Trzech premierów, transformacja strukturalna, jezioro Geiseltal i masa gorącego powietrzaSven Schulze (CDU), Michael Kretschmer (CDU) i Mario Voigt (CDU) spotkali się 30 lipca 2026 r. nad jeziorem Geiseltal, wzorcowym pozostałością po wydobyciu węgla brunatnego, i z wielką pompą ogłaszają „wspólny znak dla silnych Niemiec Środkowych”.
Oglądali projekty edukacyjne doprawione pieniędzmi z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, podziwiali biorafinerię UPM w Leunie i ogłosili jezioro symbolem udanej transformacji strukturalnej. Następnie przyjęli oświadczenie w sprawie reform społecznych, w którym proszą rząd federalny, aby nie znosił emerytury bez potrąceń po 45 latach składkowych, ograniczył udziały własne w opiece i szczególnie chronił wschodnioniemieckie biografie zawodowe. Brzmi jak męstwo stanowe. Gdy przyjrzeć się bliżej, pachnie PR-em wyborczym, odwracaniem uwagi i zbiorowym samouwielbieniem – tuż przed tym, jak w Saksonii-Anhalt zagrażają kolejne wybory do landtagu, a AfD prowadzi w sondażach. Współczynnik bla-bla: Wysokoprocentowy, niemal czysty alkoholKomunikat prasowy to arcydzieło frazesów. „Dalej napędzać transformację strukturalną”, „konsekwentnie wykorzystywać szanse Zagłębia Niemiec Środkowych”, „wspierać innowacje, wzmacniać przedsiębiorstwa i otwierać ludziom nowe perspektywy”, „z dawnych kopalni odkrywkowych powstają nowe przedsiębiorstwa, nowoczesne miejsca pracy”. Schulze: „Gdy dziś jadę przez Zagłębie Niemiec Środkowych, widzę, co jest możliwe.” Kretschmer i Voigt dostarczają zwyczajowych frazesów o wspólnych historycznych powiązaniach i „silnym głosie w Berlinie”.Konkretne liczby dotyczące bilansu netto miejsc pracy? Brak. Mierzalne sukcesy poza subwencjami, funduszami wspierającymi i wycieczkami zwiedzającymi? Ledwie. Jezioro Geiseltal jest ładne, jasne – z zniszczonego krajobrazu powstało sztuczne jezioro z potencjałem turystycznym. To renaturyzacja, nie cud przemysłowy. Kampusy edukacyjne i ośrodki szkolenia zawodowego są miłe, ale nie zastępują miejsc pracy robotników przemysłowych. Biorafineria UPM w Leunie to najbardziej namacalny projekt: chemikalia biologiczne z drewna. Ale i tu komunikat prasowy pozostaje mglisty. Brak precyzyjnych danych, ile trwałych, dobrze płatnych miejsc pracy robotników przemysłowych faktycznie powstało lub powstanie. UPM zatrudnia na miejscu w dolnym zakresie trzycyfrowym. Poszukuje się operatorów, techników chemicznych i inżynierów. To mile widziane, ale nie jest zamiennikiem dla tysięcy, którzy wcześniej pracowali przy węglu. Współczynnik bla-bla wynosi 85–90 procent. Reszta to wycieczki po funduszach wspierających i polityka symboliczna. Jedzie się nad jezioro, fotografuje się i sprzedaje obywatelom historię o „udanym przełomie”, podczas gdy właściwe problemy strukturalne – demografia, rosnące bezrobocie przy jednocześnie kurczącej się bazie przemysłowej, ceny energii, biurokracja – pozostają nierozwiązane. Miejsca pracy: Utracone masowo, stworzone: nadzieja i projekty wspieraneHistorycznie bilans Zagłębia Niemiec Środkowych jest druzgocący. Po zjednoczeniu zatrudnienie w węglu brunatnym i sąsiadującej chemii dramatycznie runęło – z dziesiątek tysięcy do ułamka. Dziś bezpośrednio z węglem brunatnym związanych jest tylko około 2 000 miejsc pracy; łącznie z efektami pośrednimi kilka tysięcy więcej. Do 2035 r. mają zamknąć się ostatnie kopalnie odkrywkowe. Polityka to zdecydowała i nadal to realizuje.Ile nowych miejsc pracy robotników przemysłowych powstało dzięki rzeczom wymienionym w komunikacie prasowym? „Projekty sukcesu” to przede wszystkim przedsięwzięcia edukacyjne i badawcze oraz zakład UPM. Oficjalne oceny mówią o deklaracjach intencji około 10 000 nowych miejsc pracy dzięki projektom transformacji strukturalnej do końca lat 30. XXI wieku. „W perspektywie” to kluczowe słowo. Intel się wyłożył, Dow zapowiada zamknięcia, a wiele projektów tworzy raczej stanowiska usługowe, edukacyjne lub badawcze niż klasyczne miejsca pracy robotników przemysłowych. Zawodowa transformacja strukturalna w Niemczech Środkowych pokazuje spadek klasycznych zawodów produkcyjnych i rolniczych oraz wzrost w technice, zdrowiu i usługach – ale nie wyraźny wzrost przemysłowy, który rekompensowałby straty. Netto rachunek wygląda tak: Masywne historyczne straty, bieżące straty wynikające z ostatecznego odejścia od węgla i kosztów energii, a po stronie plus – subwencjonowane projekty wspierane, biorafineria w dolnym zakresie zatrudnienia trzycyfrowego i masa „perspektyw”. Komunikat prasowy robi wrażenie, jakby zmiana już „docierała do codziennego życia ludzi”. Dla wielu dociera przede wszystkim jako niepewność i emigracja. Dlaczego Schulze potrzebuje dwóch pozostałych premierów, skoro rzekomo ma numery telefonów?Sven Schulze, były eurodeputowany, chętnie podkreśla, że zna właściwych ludzi w Brukseli i Berlinie. Jako premier stosunkowo małego kraju o ograniczonym ciężarze politycznym to najwyraźniej nie wystarcza. Sam telefon z Magdeburga mało porusza w rządzie Merza i w Bundesracie, gdy chodzi o reformy emerytalne i opiekuńcze, które mogą szczególnie dotknąć Wschód (niższe emerytury, rzadsze emerytury zakładowe, starsza ludność, mniejsza prywatna zapobiegliwość).Razem trzy kraje związkowe reprezentują ponad osiem milionów ludzi. Mogą w Bundesracie grozić blokowaniem reform i generować uwagę medialną, której nie ma jednostka. Przed wyborami do landtagów na Wschodzie jest to szczególnie przydatne: można się wystawić jako obrońca „osiągnięć życiowych” Niemców ze Wschodu przeciwko własnemu koledze partyjnemu w Kancelarii. To klasyczna polityka książąt landowych: ciężar przez sojusz, nie przez osobiste kontakty. Książka telefoniczna Schulzego może być pełna – polityczna dźwignia powstaje dopiero, gdy Kretschmer i Voigt siedzą przy stole i wspólnie grożą. Czy rzeczywiście narzucą się przeciw własnej legitymacji partyjnej, stoi w gwiazdach. Nierzadko kończy się to jakimiś kompromisami, które poprawiają drobiazgi, ale nie zmieniają ogólnej sytuacji. Nigdy więcej niskich cen energii pod rządami CDU, SPD i Zielonych„Projekt sukcesu”, pierwsza na świecie biorafineria UPM Biochemicals, ma dawać nadzieję. Premierzy pokazują się dumni, według motta: Co polityka może osiągnąć. Lecz gdy spojrzeć poza horyzont, otwierają się otchłanie.„Projekt sukcesu” z rachunkiem na miliardyPlanowany wolumen inwestycji od 550 do 750 milionów trzeba było podnieść do ponad 1,2 miliarda. Wzrosty kosztów nie są rzadkością w takich projektach pierwszego rodzaju. Dużym sprawcą eksplozji kosztów była jednak polityka. Ogłoszona pandemia COVID-19 doprowadziła do przerw w globalnych łańcuchach dostaw, przestojów na placach budowy, braków personelu i opóźnień w zaopatrzeniu w materiały. Wojna na Ukrainie, której polityka nadal nie chce zakończyć, spowodowała masywne zakłócenia w surowcach, energii, stali, komponentach specjalnych i logistyce. Braki personelu i materiałów zostały wyraźnie wymienione jako przyczyny opóźnienia budowy. Koszty budowy mocno wzrosły. UPM zaksięgowała dlatego odpis wartości (impairment) w wysokości 373 mln euro na instalacje – explicite z powodu przekroczeń kosztów i opóźnień budowlanych. UPM jest finansowo dobrze ustawiona i może te wzrosty kosztów znieść. Inne przedsiębiorstwa prawdopodobnie by tego nie dały rady.Właściwy rachunek dopiero nadejdzieLecz tym spojrzenie poza horyzont nie powinno się skończyć. Bo trwała rentowność wielkoskalowego przetwarzania drewna liściastego na biochemikalia towarowe (bio-glikole, funkcjonalne wypełniacze na bazie ligniny i cukry przemysłowe) w skali 220 000 ton rocznie zależy od warunków ramowych, które definiuje polityka.Aby taka instalacja mogła się utrzymać w konkurencji, musi produkować po cenach równoważnych producentom, którzy jako bazę wyjściową używają ropy i gazu. Gdyby polityka nie drożyła sztucznie energii i surowców energetycznych podatkami, opłatami i innymi ustawowymi obciążeniami, instalacja UPM z pewnością nie byłaby rentowna. „Wiarygodna polityka” – ale dla kogo?Sven Schulze (CDU) wciąż wyjaśnia, że chce prowadzić wiarygodną politykę. Wiarygodność także wobec takich inwestycji. Brzmi to najpierw pozytywnie, lecz oznacza nic innego, jak to, że warunki ramowe muszą być tak ukształtowane, aby takie projekty mogły się utrzymać na rynku – ceny energii i surowców muszą więc nieuchronnie być utrzymywane wysoko przez podatki, opłaty i obciążenia.Lecz ta wiarygodność ma w konsekwencji duże skutki dla całej ludności. Płaci codziennie rachunek – czy to na rachunku za prąd, w supermarkecie, przy ogrzewaniu czy na stacji benzynowej. Ceny mogłyby być nieporównanie niższe, gdyby polityka CDU-SPD-Zielonych w Europie i Niemczech nie wbiła sobie do głowy ratowania klimatu światowego w pojedynkę poprzez zredukowanie minimalnego udziału emisji CO2 do zera. Znaczne straty dobrobytu wśród ludności polityka na to przyzwala – własne diety przecież tego nie dotyczą. W reszcie świata wzrost dobrobytu ma najwyższy priorytet. To możliwe tylko z tanią i zawsze dostępną energią. Czyli dokładnym przeciwieństwem polityki europejskiej i niemieckiej. Dylemat – albo ślepa uliczka!Na całym świecie kraje odchodzą od paniki klimatycznej. W Niemczech polityka nadal kurczowo się tego trzyma. Jakoś trzeba ludziom wyjaśnić, dlaczego transformacja strukturalna w tej formie w ogóle musi istnieć. Odejście od dotychczasowej linii, a nawet zniesienie podatków i opłat na energię i surowce jak ropa i gaz, oznaczałoby koniec takich i innych projektów jak UPM. Natychmiast przestałyby być rentowne. Setki milionów inwestycji poszłyby w piach.Polityka poprzez transformację strukturalną powoduje masywną redukcję miejsc pracy w dotychczasowych dziedzinach przemysłu. Dalszego niszczenia miejsc pracy z powodu zmiany kierunku polityka będzie chciała uniknąć za wszelką cenę. Trzeba więc kurczowo trzymać się transformacji energetycznej, nawet jeśli pogarsza to lub nawet całkowicie niszczy konkurencyjność Niemiec w skali globalnej. Kto ponosi odpowiedzialność za tę politykę?Winę za tę chybioną politykę obecnie zrzuca się na Putina, Trumpa i konieczność walki ze zmianami klimatu. Lecz gdy spojrzeć na całą sytuację, nieuchronnie rzuca się w oczy: Winę i tym samym odpowiedzialność ponoszą politycy dotychczas rządzących partii CDU, SPD, Zielonych i FDP. Kierują Niemcy i niemiecką gospodarkę w ślepą uliczkę.Wiedzą to z pewnością, ale kto w partiach rządzących otwarcie to wypowie, będzie musiał natychmiast pożegnać się z własną karierą w biznesie politycznym. A kto by tego chciał, prawda? Niemiecki Michel wciąż stoi cichoNiemiecki Michel dotychczas w dużej mierze stoi jeszcze cicho i pozwala się usypiać takimi „wiadomościami o sukcesie”. Dopóki własne miejsce pracy jeszcze nie jest zagrożone i pensja przychodzi punktualnie, można skupić się na małym otoczeniu. Wtedy oszczędza się na wakacjach, a nowe auto będzie używane.Środki wspierające zamiast krytyki – kto by chciał się narażać?Polityka regionalna jest zależna od środków wspierających. Bez pieniędzy z kraju związkowego, federacji i UE prawie nic już nie idzie. Lecz który polityk regionalny ma odwagę głośno kierować krytykę i żądania w stronę kraju, federacji i UE, ryzykując przy tym, że z nowymi środkami wspierającymi może być trochę trudniej, bo dawcy środków nagle dokładniej spojrzą, co tam ma być wspierane i czy to naprawdę konieczne lub kwalifikujące się do wsparcia?To oznacza, że mogłoby zostać zrealizowanych jeszcze mniej projektów. Kto by tego chciał, prawda? Kto chce jako burmistrz lub starosta stać jako ktoś, kto niczego nie mógł ruszyć? Więc trzymać gębę na kłódkę i zarządzać niedoborem. Wszyscy idą dalej – prosto w ślepą uliczkęW konsekwencji wszyscy grzecznie idą dalej w ślepą uliczkę, by kiedyś stwierdzić, że to ślepa uliczka i tak już dalej nie da rady. Wtedy wreszcie będzie można zrobić twardy cięcie. Trzeba tylko odpowiednio to wyjaśnić obywatelowi – oczywiście bez wskazywania własnej odpowiedzialności.„Zmienić zamożne społeczeństwo …”11 czerwca 2026 r. kanclerz federalny Friedrich Merz powiedział podczas Dnia Przedsiębiorców Rodzinnych w Berlinie:„Mówię to bez żadnej larmoyancji: Zmienić zamożne społeczeństwo jest o wiele trudniej niż odbudować kraj po wojnie i zniszczeniu.”Kto nie da się rozproszyć jakimiś błahostkami, może wciąż na nowo rozpoznawać, że właśnie to jest bez wątpienia planem: Zmiana zamożnego społeczeństwa – a jeśli konieczne, to właśnie przez wojnę lub zniszczenie. Lecz pytanie brzmi: Zmiana ku czemu i dokąd? A jeszcze większe pytanie: Zmiana dlaczego? Author: AI-Translation - Michael Thurm | |
|
| Inne artykuły: |
![]() | Zatrzymać szaleństwo energetyki wiatrowej! AfD domaga się moratorium przeciwko niszczeniu przyrodyMoratorium na szaleństwo energetyki wiatrowej: wniosek AfD demaskuje porażkę zielono-czerwonej polityki energetycznej w Saksonii-Anhalt.... Czytaj dalej |
![]() | Ponowny apel o pokój i sprawiedliwość! Demonstracja poniedziałkowa i korowód samochodowy w Zeitz 5 sierpnia 2024Kontynuacja ruchu pokojowego w Zeitz. Demonstranci dali wyraz sprzeciwu wobec wojny i ucisku poprzez emocjonalne przemówienia i inspirujące pieśni.... Czytaj dalej |
![]() | Czy brak gestu wciąż jest gestem? Czy brak zgody wciąż jest zgodą?Zakaz Landrata Götza Ulricha nagrywania wideo publicznej części 2. posiedzenia komisji powiatu w dniu 15.10.2024 faktycznie trafił do Mitteldeutsche Zeitung! High Five, Bracie!... Czytaj dalej |
|
Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami: Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12 lub przelewem bankowym IBAN : IE55SUMU99036510275719 BIC : SUMUIE22XXX Właściciel konta: Michael Thurm Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne |