Deutsch   English   Français   Español   Türkçe   Polski   Русский   Rumână   Українська   العربية
Strona główna   O stronie   Kontakt

Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ!




Państwo prawne składa się wyłącznie z trików prawnych – proces Julii Neigel przeciwko Wolnemu Krajowi Saksonii


Nadal wierzysz w państwo prawne? W niezależne sądownictwo, które chroni obywatela przed nadużyciami państwa? Zapomnij o tym. Sprawa muzyczki Julii Neigel przeciwko Wolnemu Krajowi Saksonii bezlitośnie ujawnia, jak w rzeczywistości działa rzekome państwo prawne: poprzez gotowe wyroki, stronniczych sędziów i bezczelne triki prawne, które przypominają mroczne rozdziały historii sądownictwa Saksonii.



Interwencja COVID: gdy państwo niszczy artystów

W 2021 roku, podczas trasy koncertowej, Julia Neigel została dotknięta nagle zaostrzonym rozporządzeniem 2G Wolnego Kraju Saksonii. Koncerty zostały poważnie utrudnione, a przychody gwałtownie spadły. Neigel wniosła pozew – nie tylko przeciwko samej decyzji, ale przeciwko państwu, które w sposób masowy ingerowało w prawa podstawowe. Kluczowe pytanie: czy to rozporządzenie nadzwyczajne było w ogóle zgodne z prawem? Według obecnego stanu – najprawdopodobniej nie. Jednak zamiast rzeczowej analizy Neigel doświadczyła procesu, który urąga wszelkiemu wyobrażeniu o sprawiedliwości.


Skandal 1: Wyrok przed rozprawą

Absolutny szczyt tej sądowej farsy: w listopadzie 2023 roku adwokaci Neigel znaleźli w aktach sądowych projekt wyroku. Data: kwiecień 2023. To było miesiące przed pierwszą rzeczywistą rozprawą ustną. W tym projekcie już zawarto oddalenie pozwu – wraz z odniesieniem do rozprawy, która w tamtym czasie jeszcze się nie odbyła i została przerwana po trzech minutach.

Ponad 60 procent ostatecznego wyroku z 2026 roku jest dosłownie identyczne z tym wczesnym projektem. Adwokaci potwierdzili dokument notarialnie – sąd nie mógł już tego później podważyć. Rzecznik prasowy nazwał to lakonicznie „projektem roboczym”. Dla prawników analizujących zawiadomienie karne było jasne: to był gotowy projekt wyroku.

Sąd w stylu Minority Report: sąd najwyraźniej wiedział już przed przeprowadzeniem dowodów, jak zakończy się sprawa. Rozprawa ustna? Czysty teatr dla formalnego spełnienia prawa do bycia wysłuchanym.

Skandal 2: Drzwi obrotowe – sędziowie jako autorzy rozporządzeń

Jeszcze bardziej bulwersujące są powiązania personalne. Sędzia, który wcześniej współtworzył w ministerstwie sprawiedliwości te same rozporządzenia 2G i lockdownowe, występował jako rzecznik prasowy sądu. Siedział na sali, gdy analizowano jego własną pracę, i jednostronnie przekazywał mediom stanowisko rządu Saksonii – aż do czasu, gdy skarga dyscyplinarna zmusiła go do korekty.

Czterech z pięciu sędziów składu później przyznało, że wiedzieli o tych powiązaniach. Wnioski o wyłączenie sędziów? Odrzucone. Sędziowie nie widzieli „żadnego problemu” w codziennym jedzeniu w kantynie z kolegą, który napisał kontrowersyjne rozporządzenia. Klasyczne saksońskie układy – „Sachsumpf 2.0” pozdrawia.

Sędziowie przechodzą między kancelariami państwowymi, pracą w rządzie, kancelariami prawnymi działającymi na zlecenie rządu oraz stanowiskami sędziowskimi. W państwie, które rzekomo ma podział władz, jest to najwyraźniej całkowicie normalne. Fakt, że sędziowie mają oceniać ustawy, w których tworzeniu sami uczestniczyli jako politycy lub urzędnicy, wydaje się być uznawany za nieproblematyczny.

Ten wywiad zdecydowanie warto obejrzeć.

Skandal 3: Systematyczny błąd formalny – 101 z 102 rozporządzeń bez pieczęci kontroli

Szczególnie poważne jest systematyczne naruszenie własnych formalnych zasad. Każde rozporządzenie musi zostać sprawdzone przez ministerstwo sprawiedliwości i opatrzone pieczęcią kontroli zgodnie z przepisami administracyjnymi. Pieczęć ta potwierdza zgodność z prawem federalnym i europejskim oraz spełnienie wszystkich wymogów formalnych.

W odpowiedzi na zapytanie parlamentarne minister zdrowia Saksonii musiała przyznać: spośród 102 rozporządzeń covidowych tylko jedno posiadało wymaganą pieczęć kontroli. Oznacza to, że 101 rozporządzeń formalnie nigdy nie zostało prawidłowo uchwalonych i nigdy nie powinno wejść w życie, jeśli w ogóle można uznać je za obowiązujące.

Sąd konsekwentnie zignorował ten rażący brak. Również w zaskarżonym przez Julię Neigel rozporządzeniu 2G brakowało pieczęci. Wnioski dowodowe w tej sprawie nie zostały nawet poważnie rozpatrzone. Zamiast tego sąd skonstruował wyjątki, powołując się na „szczególną pilność pandemii” – przejmując tym samym dawno obalone narracje bez odniesienia się do szerokich dowodów strony powodowej.

Skandal 4: Dowody? Niewysłuchane. Prawo konstytucyjne? Zignorowane.

  • Kluczowi biegli (m.in. dr Martin Schwab) nie zostali dopuszczeni do zeznań w formie wideokonferencji.
  • Wnioski dowodowe dotyczące nieważności rozporządzeń (m.in. brak pieczęci kontroli, naruszenia prawa międzynarodowego i prawa człowieka do uczestnictwa w kulturze) zostały odrzucone lub zignorowane.
  • Orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego dotyczące uczestnictwa w kulturze nie zostały uwzględnione.

Skandal 5: „Rozporządzenie z samochodu pocztowego” – wejście w życie na autostradzie

Aby formalnie oddalić pozew Julii Neigel i jednocześnie uratować cały czteromiesięczny lockdown w Saksonii, sąd sięgnął po szczególnie bezczelną konstrukcję:
Decydujące rozporządzenie lockdownowe miało rzekomo zostać wysłane pocztą już 23 listopada 2021 roku. Sąd twierdził, że weszło w życie o północy – gdzieś „w samochodzie pocztowym”, „w oddziale” lub „na autostradzie”. W ten sposób miało obowiązywać już 24 listopada o godzinie 0:00. Złożenie pozwu przez Julię Neigel rano 24 listopada 2021 roku było więc „zbyt późne”.

W tym czasie rozporządzenie nie było nigdzie dostępne dla obywateli. W internecie istniał jedynie projekt. Oficjalny dziennik ustaw i rozporządzeń nie został opublikowany. Zignorowano zwykłe zasady publikacji. Konsekwencja tej absurdalnej konstrukcji: obywatele musieliby nocą włamywać się do urzędów pocztowych lub napadać na samochody pocztowe, aby dowiedzieć się, czy i kiedy nowe rozporządzenie wchodzi w życie. Tylko w ten sposób mogliby złożyć pozew na czas. To niemal orwellowska wizja, sprzeczna z jakąkolwiek logiką państwa prawa.

Tym trikiem sąd próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: pozew Neigel byłby niedopuszczalny – a cały lockdown pozostałby (przynajmniej formalnie) ważny. Potencjalne roszczenia odszkodowawcze w milionach zostałyby elegancko odparte.

Kontekst: 25 listopada 2021 roku Bundestag zakończył ogólnokrajową sytuację epidemiczną o znaczeniu narodowym. Od tego dnia nie wolno było już wydawać nowych rozporządzeń ograniczających prawa podstawowe. Istniejące rozporządzenia mogły jednak obowiązywać tymczasowo. Saksonia zareagowała panicznie i w ostatniej chwili próbowała wprowadzić nowe rozporządzenie lockdownowe, aby utrzymać restrykcje przez zimę. Gdyby rozporządzenie weszło w życie formalnie 24 listopada 2021 roku, mogłoby być uznane za ważne. Jeśli jednak weszło w życie dopiero 25 listopada 2021 roku lub później, było zasadniczo nieważne i nielegalne, a wszystkie oparte na nim działania również były nielegalne.

Państwo chroni samo siebie – wszelkimi środkami

Sprawa pokazuje system w czystej postaci: jeśli jeden pozew niesie ryzyko uznania wszystkich saksońskich działań lockdownowych za nielegalne (z potencjalnymi roszczeniami w milionach), wówczas uruchamia się racja stanu. Postępowania są wtedy sterowane tak, aby osiągnąć pożądany rezultat. Podział władz? Nie istnieje. Zamiast tego mamy ścisłe powiązanie polityki, administracji ministerialnej i sądownictwa.

Julia Neigel i jej współpracownicy złożyli zawiadomienia karne o nadużycie władzy, utrudnianie postępowania, fałszowanie dokumentów i inne przestępstwa.

Gorzka prawda: to jest właśnie państwo prawa

Adwokat Ralf Ludwig ujął to trafnie: państwo prawa składa się z trików prawnych i w razie potrzeby z racji stanu. To, czego doświadcza Neigel jako oburzona obywatelka, dla wielu prawników jest codziennością. Fasada „liberalnego, demokratycznego porządku podstawowego” pęka. Pod spodem ujawnia się system, który stawia wynik ponad prawem i odpiera niewygodnych powodów formalnymi wybiegami – nawet jeśli 101 z 102 rozporządzeń nigdy nie było formalnie ważnych.

Sprawa Julii Neigel nie jest przypadkiem odosobnionym. To przykład pokazujący, jak państwo immunizuje samo siebie – przeciwko obywatelom, prawdzie i prawom podstawowym.

Dokumenty dotyczące sprawy znajdują się na julianeigel.com/kulturlockdown/. Warto je przeanalizować, ponieważ pokazują, jak cienka jest naprawdę warstwa lakieru państwa prawa.

Author: AI-Translation - АИИ  | 

Nowe oferty każdego dnia z rabatami sięgającymi nawet 70%!

Inne artykuły:

Montagsdemo w Zeitz 15.01.24 – protest rolników na miejscu

W poniedziałek, 15 stycznia 2024 roku, w Zeitz rozpoczęła się 2. demonstracja protestu rolników. W proteście wzięło udział 51 traktorów, ciężarówek i innych pojazdów ... Czytaj dalej

Ruch antydemokratyczny nadal sieje zamęt w powiecie Burgenland?

Grupa z okolic Lützen zgłosiła swoje "oświetlenie mostu" na 14.11.2024 w godzinach 18:00–ok. 21:00 na moście autostradowym nad A9 / Am Heerweg w 06686 Lützen i otrzymała w... Czytaj dalej

Wielka żądza wojny i strach przed pokojem niektórych obywateli! Propaganda działa! Od twórcy pandemii do prowokatora wojennego!

Za każdym razem zadziwia, jak bardzo niektórzy obywatele dostosowali się do linii polityków uwielbianych przez wielu.... Czytaj dalej

Oficjalny kanał Telegram Głos Obywatela Oficjalny kanał YouTube Głos Obywatela   Bürgerstimme auf Facebook

Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami:
Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12

lub przelewem bankowym
IBAN : IE55SUMU99036510275719
BIC : SUMUIE22XXX
Właściciel konta: Michael Thurm


Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne