Deutsch   English   Français   Español   Türkçe   Polski   Русский   Rumână   Українська   العربية
Strona główna   O stronie   Kontakt

Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ!




Jak handel detaliczny sam stworzył sobie kryzys podczas pandemii koronawirusa


Podczas pandemii koronawirusa handel detaliczny został mocno dotknięty – to nie ulega wątpliwości. Lockdowny, ograniczenia dostępu, obowiązek noszenia masek, zasady 2G, handel online: to wszystko spowodowało, że sklepy świeciły pustkami, spadały obroty, a szczególnie mniejsze sklepy musiały walczyć o przetrwanie. Jednak przy całej uzasadnionej frustracji z powodu działań politycznych trzeba też jasno powiedzieć: handel detaliczny nie był tylko ofiarą tych wydarzeń – był również ich współsprawcą.



Sam tego doświadczyłem na własnej skórze. Podczas pandemii wielokrotnie wyrzucano mnie z supermarketów, bo nie nosiłem maski. W rozmowach z personelem zawsze wychodziło to samo: nie chodziło im o ochronę siebie przed wirusem – po prostu bali się urzędu porządkowego, kontroli i mandatów. Posłuszeństwo wobec państwowych nakazów było tak głęboko utrwalone, że samodzielne myślenie – nie wspominając o sprzeciwie – było niemal niemożliwe.

Posłuszeństwo na wyprzedzenie zamiast zdrowego rozsądku

To zjawisko było najbardziej widoczne, gdy w marcu 2021 roku handel detaliczny sam zaczął domagać się restrykcji: specjalne godziny zakupów dla seniorów, obowiązek noszenia masek w centrach miast – podczas gdy wielu obywateli już marzyło o powrocie do normalności, handel detaliczny był nawet bardziej rygorystyczny niż polityka.

Inicjatywa, o której 2 marca 2021 pisał między innymi t-online, była przykładem posłuszeństwa na wyprzedzenie. Zamiast walczyć o złagodzenie zasad i bardziej zróżnicowane podejście, chciano pokazać się jako szczególnie zgodni i wzorowi. Jednak nie spotkało się to z wdzięcznością: tak zwany „hamulec bezpieczeństwa” wprowadził nowe przymusowe zamknięcia, a zasada 2G zrujnowała wielu sklepom ważny okres świąteczny w 2021 roku.

Łatwo przewidywalna gra wielkich graczy?

Patrząc wstecz, nasuwa się podejrzenie, że takie zaangażowanie mogło leżeć w interesie dużych sieci handlowych. Podczas gdy supermarkety były cały czas otwarte i nawet zwiększały obroty, to właśnie małych, niezależnych sprzedawców dotknęły restrykcje. Dla wielkich korporacji surowsze przepisy były raczej narzędziem do oczyszczenia rynku – mali konkurenci zostali osłabieni gospodarczo lub zmuszeni do zamknięcia działalności przez ciągły kryzys. Kto miał duże rezerwy finansowe i infrastrukturę online, przetrwał. Kto nie był na to przygotowany, miał małe szanse.

Handel online również przeżywał rozkwit, bo tam nie było żadnych ograniczeń dostępu. Zakupy online są dostępne 24 godziny na dobę.

Zmarnowana okazja do oporu

Tymczasem handel detaliczny miał wcale szansę, aby się przeciwstawić. Ze swoimi potężnymi związkami mógł mieć silny głos wobec polityków. Ale tej szansy nie wykorzystano. Zamiast przedstawiać merytoryczne argumenty – na przykład, że według Epidemiologicznego Biuletynu nr 38/2020 Instytutu Roberta Kocha handel detaliczny prawie nie był źródłem zakażeń – schowano się lub nawet aktywnie wspierano ograniczenia.

W wspomnianym biuletynie (strony 6, 8 i 9) handel detaliczny nie jest nawet wymieniony jako odrębna kategoria ognisk koronawirusa – mogłoby to być silnym argumentem za bardziej zróżnicowanymi środkami. Zamiast jednak korzystać z takich danych, kierowano się strachem i oportunizmem.

Niepowodzenie na poziomie regionalnym: polityka bez wizji

Szczególnie rozczarowująca była rola polityki regionalnej. Ewidentnie nie chciała lub nie potrafiła dostrzec pełnych konsekwencji gospodarczych działań pandemicznych. Zamiast wziąć na siebie odpowiedzialność i spojrzeć dalej niż na krótkoterminowe liczby zakażeń, świadomie utorowała drogę do bankructwa znaczącej części lokalnej gospodarki. Handel stacjonarny jest w wielu miastach ważnym czynnikiem ekonomicznym, znaczącym pracodawcą i nie mniej ważnym źródłem dochodów z podatków. Mimo to pozostawiono go niemal bez ochrony wobec skutków obostrzeń pandemicznych.

Polityka regionalna powinna była wiedzieć lepiej: puste centra miast, wymarłe deptaki i zamknięte sklepy szkodzą nie tylko gospodarce, ale też życiu społecznemu i kulturalnemu miasta. Zamiast stanąć w obronie własnej gospodarki, często biernie przyjmowała narzucone odgórnie wytyczne i nie potrafiła wypracować pragmatycznych, lokalnie dostosowanych rozwiązań. To niepowodzenie będzie jeszcze przez wiele lat odczuwalne przez gminy w postaci słabnących centrów miast i rosnącej zależności ekonomicznej.

Branża na manowcach

Handel detaliczny podczas pandemii nie pokazał się jako walczący o klientów, różnorodność i zdrowy rozsądek gospodarczy, lecz jako wykonawca poleceń, pomocnik polityki, która na końcu sama go zdeptała. Lojalność lub strach wobec państwowych nakazów były silniejsze niż solidarność z własnymi klientami – i to pozostawiło długotrwałe szkody.

Wiele małych sklepów już nie istnieje. Klienci, którzy byli wierni, odeszli. Zaufanie zostało utracone. A to wszystko dlatego, że zamiast oporu i rozsądku postawiono na dostosowanie i ślepe posłuszeństwo.

Handel detaliczny powinien był działać inaczej – i mógł. Zamiast tego sam się wypchnął na margines. I tego się nie zapomni łatwo.

Zapomniana siła klientów

Nie tylko handel detaliczny mógł pokazać więcej kręgosłupa – my jako klienci również mogliśmy mocniej wykorzystać swoją siłę. Sam sprzeciwiłem się obowiązkowi noszenia masek i poniosłem tego konsekwencje. Ale co by się stało, gdyby nie pojedyncze osoby, lecz setki tysięcy czy miliony ludzi miały odwagę postąpić podobnie? Czy polityka naprawdę mogłaby nałożyć mandaty na każdego z osobna? Czy urzędy porządkowe miałyby wystarczające zasoby kadrowe? I przede wszystkim: czy państwo chciałoby prowadzić dziesięcioletnie procesy sądowe przeciw własnym obywatelom?

Prawda jest taka: konsekwentne, masowe odmawianie stosowania się do nakazów – pokojowe, cywilne i zdecydowane – mogłoby zachwiać systemem kontroli. Tymczasem wielu milczało, zgadzało się lub zrezygnowało ze strachu. Tymczasem to właśnie w takich momentach ważne jest, aby obywatele pokazali postawę. Bo demokracja to nie tylko wybory, ale także opór wobec nadużywającej władzy polityki – zwłaszcza gdy jest ona sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i rozsądkiem gospodarczym.



Author: AI-Translation - Американский искусственный интеллект  |  22.05.2025

Nowe oferty każdego dnia z rabatami sięgającymi nawet 70%!

Inne artykuły:

Coraz więcej wielkomiejskiego klimatu w powiecie Burgenland - Odwołany korowód bajkowy w Bad Bibra

Czy znasz też ludzi, którzy koniecznie chcą mieszkać w dużych miastach? Tam jest akcja! Tam zawsze coś się dzieje! Tam życie pulsuje!... Czytaj dalej

Kupiona polityka regionalna

Czy czasem zastanawiasz się, dlaczego wybrani lokalnie przedstawiciele ludu nie wydają ani „mu”, ani „be” wobec codziennych obietnic płynących z Berlina?... Czytaj dalej

Państwo działa niezgodnie z konstytucją – rozmowa z Ralphem Boesem

W intensywnej rozmowie z Jasmin Kosubek, aktywista konstytucyjny Ralph Boes wyraża fundamentalną krytykę stanu Republiki Federalnej. Dla Boesa jest jasne: państwo działa w du... Czytaj dalej

Oficjalny kanał Telegram Głos Obywatela Oficjalny kanał YouTube Głos Obywatela   Bürgerstimme auf Facebook

Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami:
Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12

lub przelewem bankowym
IBAN : IE55SUMU99036510275719
BIC : SUMUIE22XXX
Właściciel konta: Michael Thurm


Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne