Deutsch   English   Français   Español   Türkçe   Polski   Русский   Rumână   Українська   العربية
Strona główna   O stronie   Kontakt

Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ!




ŻADNEJ DYMISJI! Kanclerz federalny Friedrich Merz bohatersko odmawia ulegania motłochowi i jego irytującym 460 000 podpisom


Cóż za wzniosła chwila w historii niemieckiej demokracji! Podczas gdy zwykły lud – ta niewdzięczna, hałaśliwa gromada, którą kiedyś z szacunkiem nazywano „narodem niemieckim” – wymachuje swoimi prymitywnymi kartkami, nasz ukochany kanclerz federalny Friedrich Merz niewzruszenie zasiada w swoim samochodzie służbowym i po prostu jedzie dalej.



Cóż za gest wielkości! Cóż za dowód jego niezachwianej siły przywódczej w tych niezwykle trudnych czasach spowodowanych przez politykę – oczywiście wyłącznie przez złą politykę przeszłości.

Ponad 460 000 podpisów – śmiesznie mała liczba w porównaniu z prawdziwymi wyzwaniami, którym musi sprostać człowiek formatu Merza – próbowali wręczyć kanclerzowi 15.07.2026 roku przed Federalną Konferencją Prasową pewni demonstranci, przekazując mu petycję domagającą się jego dymisji. „Friedrich Merz, proszę przyjąć petycję!”, wołali. „Naród przemówił!” Jakże wzruszająco naiwnie. Jakby prawdopodobnie najlepszy kanclerz w historii Republiki Federalnej Niemiec, wizjonerski sternik narodu, miał czas na taką uliczną hołotę.

Oczywiście nasz wielce szanowany kanclerz odmówił przyjęcia tych podpisów. I nie tylko postąpił słusznie – to było bohaterskie. Prawdziwy mąż stanu nie pozwala bowiem, aby nastroje społeczne miały na niego wpływ. Lud? To przecież tylko ci, którzy rano chodzą do pracy, płacą podatki, nie mogą już opłacać swoich rachunków, a potem jeszcze mają czelność narzekać. Jakże trafnie ujął to przedstawiciel rządowej linii myślenia (przypomnijmy sobie mądre słowa Johanna Wadephula i jemu podobnych): W tych czasach na interesy narodu niemieckiego nie można brać żadnej poprawki. Motłoch po prostu nie rozumie wielkich zależności. Merz je rozumie.


Bravo, panie kanclerzu! Podczas gdy Niemcy są prowadzone od jednego kryzysu do kolejnego – ceny energii, migracja, deindustrializacja, wszystko oczywiście wyłącznie jako dziedzictwo poprzedników i nigdy własna odpowiedzialność – Friedrich Merz spokojnie siedzi w swojej limuzynie i ignoruje irytujące okrzyki. To właśnie taka postawa jest teraz potrzebna temu krajowi: polityka stojąca ponad narodem. Nie dla narodu. Lecz pomimo narodu. Ponieważ naród jest krótkowzroczny. Chce takich głupstw jak przystępne cenowo ogrzewanie, bezpieczne granice i rząd, który nie zaciąga ciągle nowych długów, aby finansować projekty ideologiczne. Jakie to prymitywne!

Demonstranci z „Free People Germany e.V.” mieli ze sobą nawet cały stos papierów. Jakie to urocze. Jakby kilka wydrukowanych kartek mogło w jakikolwiek sposób zmienić historyczną misję Friedricha Merza. Kanclerz ma ważniejsze zadania: umacniać sojusze transatlantyckie, ratować niemiecką gospodarkę (poprzez dalsze jej demontowanie) oraz wyjaśniać narodowi, dlaczego musi ponieść jeszcze kilka kolejnych ofiar. Dla przyszłości. Dla Europy. Dla wszystkiego możliwego, ale w żadnym wypadku dla własnych obywateli, ponieważ byłby to bez wątpienia populizm.

I właśnie dlatego odmowa przyjęcia tej petycji jest arcydziełem politycznej higieny. Wyobraźcie sobie, że Merz zatrzymałby się, przyjął podpisy i może nawet się nad nimi zastanowił! Wtedy tama by pękła. Nagle setki tysięcy ludzi mogłyby odnieść wrażenie, że ich głos rzeczywiście coś znaczy. Nie do zniesienia! W nowoczesnej demokracji naród musi przede wszystkim zrobić jedno: milczeć i płacić.

Friedrich Merz jest naszą skałą pośród burzy

Człowiek, który wie, że w trudnych czasach nie wolno słuchać ulicy, lecz trzeba ją ignorować. Samochód służbowy jedzie dalej, transparenty znikają w lusterku wstecznym, a wielkie decyzje podejmowane są tam, gdzie ich miejsce – z dala od krzyków motłochu.

Naród niemiecki powinien być wdzięczny za takiego kanclerza. Człowieka, który odważa się powiedzieć „nie”. Nie dla 460 000 głosów. Nie dla uciążliwych żądań dymisji. Tak dla ciągłości jedynej prawdziwej polityki.

Tak trzymać, panie kanclerzu federalny. Kraj potrzebuje więcej takiej postawy. A kiedy motłoch znów zacznie krzyczeć – po prostu dodać gazu. Historia przyzna panu rację. Kiedyś. Być może. Albo i nie. Ale wtedy i tak nie będzie to już miało żadnego znaczenia.

Author: AI-Translation - АИИ  | 

Nowe oferty każdego dnia z rabatami sięgającymi nawet 70%!

Inne artykuły:

Uroczystość upamiętniająca atak na Jarmark Bożonarodzeniowy w Magdeburgu, ograniczona perspektywa Rüdigera Erbena i brak samokrytyki politycznych odpowiedzialnych

20 grudnia 2024 roku Taleb al-Abdulmohsen wjechał swoim pojazdem na jarmark bożonarodzeniowy w Magdeburgu. Zginęło sześć osób, setki zostały ranne. Rok później Rüdiger E... Czytaj dalej

Retrospektywa: Hipokryzja jedności Haseloffa (CDU): rząd „dla wszystkich” – z wyjątkiem czasu pandemii

Reiner Haseloff, wieloletni premier Saksonii-Anhalt, w swoim przemówieniu z 16 września 2021 r. po ponownym wyborze (w drugiej turze po trzymiesięcznych negocjacjach koalicyjnyc... Czytaj dalej

85 lat po wybuchu wojny - Światowy Dzień Pokoju w Rehmsdorf 2024

Od obozu koncentracyjnego po miejsce pamięci: Rehmsdorf pamięta o okropnościach przeszłości i patrzy w przyszłość.... Czytaj dalej

Oficjalny kanał Telegram Głos Obywatela Oficjalny kanał YouTube Głos Obywatela   Bürgerstimme auf Facebook

Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami:
Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12

lub przelewem bankowym
IBAN : IE55SUMU99036510275719
BIC : SUMUIE22XXX
Właściciel konta: Michael Thurm


Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne