Deutsch   English   Français   Español   Türkçe   Polski   Русский   Rumână   Українська   العربية
Strona główna   O stronie   Kontakt

Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ!




Terapia zajęciowa zamiast pośrednictwa pracy w Jobcenter Burgenlandkreis? - Nowości z farmy leniwców


Zaledwie trzy miesiące temu informowaliśmy o przypadku, który już wtedy rodził wiele pytań.



Dziś możemy kontynuować tę historię. Niestety nie jest to dobra wiadomość o udanym pośrednictwie pracy, lecz kolejny przykład tego, jak bardzo niektóre Jobcenter najwyraźniej oddaliły się od swojej podstawowej misji.

Dla przypomnienia:

Wieloletni wolontariusz przez lata angażował się niemal codziennie w stowarzyszeniu. Nie była to pozorna aktywność do CV, lecz prawdziwa praca z określonymi zadaniami, stałymi godzinami i jasną odpowiedzialnością. Gdy na przełomie roku stowarzyszenie zostało przekształcone w działalność gospodarczą, z wolontariatu miało nawet powstać zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin.

W zasadzie historia sukcesu.

W zasadzie.

Bo podczas gdy pracodawca i pracownik znaleźli sposób, by wspólnie przejść do regularnego zatrudnienia, Jobcenter najwyraźniej miało inne priorytety.

Tam nadal nalegano na „pracę za jeden euro”.

Nie dlatego, że osoba zainteresowana była bierna.

Nie dlatego, że brakowało jej struktury dnia.

Nie dlatego, że musiała się dopiero nauczyć wstawać rano.

Wszystko to już dawno udowodniła.

Mimo to jasno dano jej do zrozumienia, że odmowa udziału w tej „miarze” będzie miała konsekwencje. Rozmowy na równych zasadach? Brak. Przekaz był raczej taki: róbcie, czego żądamy, albo liczcie się z sankcjami.

Każdy, kto dziś jeszcze wierzy, że czasy urzędniczej mentalności władczej minęły, powinien przyjrzeć się takim przypadkom dokładniej.

Szczególnie uderzające jest to, że wszystkie próby rzeczowego wyjaśnienia sytuacji początkowo spełzły na niczym. Ani przyszły pracodawca, ani sama zainteresowana osoba nie zostali najwyraźniej wysłuchani. Argumenty nie miały znaczenia. Rzeczywista sytuacja życiowa tej osoby nie miała znaczenia. Istniejąca już struktura dnia nie miała znaczenia.

Decydujące było najwyraźniej wyłącznie to, że jakaś „miara” musiała zostać zrealizowana.

Dopiero gdy regionalny polityk skontaktował się z kierownikiem urzędu i zapytał, dlaczego nie ma żadnej gotowości do rozmowy, sytuacja nagle się zmieniła.

Nagle rozmowa była możliwa.

Nagle dialog był możliwy.

Nagle Jobcenter było gotowe w ogóle wysłuchać sprawy.

Zadziwiający rozwój sytuacji.

Bo nieuchronnie rodzi to pytanie, dlaczego zainteresowani musieli w ogóle sięgać po taki polityczny objazd.

Czy osoba pobierająca świadczenia jest dziś warta rozmowy tylko wtedy, gdy włącza się polityk?

Czy dopiero presja polityczna musi powstać, aby urząd był gotów wysłuchać własnego „klienta”?

A co z wszystkimi tymi osobami pobierającymi świadczenia, które nie znają żadnego polityka, który zadzwoni w ich sprawie?

Późniejsza rozmowa ujawniła kolejne zaskoczenia.

Odpowiedzialny doradca zawodowy nie był obecny

Stało się jasne, że akta sprawy przedstawiały najwyraźniej bardzo specyficzny obraz rzeczywistości. Treści rozmów zostały odtworzone jedynie fragmentarycznie. Wypowiedzi były skrótowo dokumentowane. Brakowało kontekstu. Ktoś, kto podejmowałby decyzję wyłącznie na podstawie tych notatek, musiałby dojść do innego wniosku niż ktoś, kto znał rzeczywiste rozmowy.

Po ponad godzinie dyskusji stało się wreszcie to, co powinno było nastąpić od samego początku:

„Praca za jeden euro” została zakończona.

Natychmiast.

Bez dodatkowych warunków.

Bez dalszych dyskusji.

Tym samym odpowiedziano również na pytanie, które wisiało w powietrzu od miesięcy: najwyraźniej ta „miara” nie była wcale tak niezbędna, jak wcześniej przedstawiano.

Jednak nawet w tym momencie nie wydawało się, że zrozumiano istotę problemu.

Bo ledwo zakończono tę „miarę”, rozpoczęto poszukiwania kolejnego pomysłu na wsparcie. Może można by zastosować pomoc domową. Może istnieją inne programy. Może gdzieś jeszcze można by udzielić wsparcia.

Człowiek przeciera oczy ze zdumienia.

Siedzi naprzeciwko osoba, która od lat samodzielnie organizuje swoje codzienne życie. Która bierze odpowiedzialność. Która się angażuje. Która już znalazła pracodawcę.

A pierwszą reakcją nie jest: „Dobra robota.”

Pierwszą reakcją jest: „Jaką jeszcze miarę możemy na nią zastosować?”

Właśnie w tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie o sposób rozumienia samego siebie przez niektóre Jobcenter.

Czy nadal chodzi o doprowadzanie ludzi do pracy?

Czy też chodzi już o możliwie trwałe zarządzanie ludźmi w strukturach wsparcia?

Bo kto zmusza osobę z funkcjonującą strukturą dnia do udziału w działaniach aktywizacyjnych, podczas gdy jednocześnie tysiące miejsc pracy pozostaje nieobsadzonych i brakuje realnego wsparcia gdzie indziej, ten najwyraźniej realizuje inne cele niż pośrednictwo pracy.

Być może właśnie tam leży prawdziwy problem

System, który nie nagradza inicjatywy własnej, lecz patrzy na nią podejrzliwie.

System, który interpretuje wolontariat jako potrzebę wsparcia.

System, który dopiero po interwencji politycznej jest gotów słuchać.

I system, który nawet wtedy nadal szuka nowych „środków”, gdy poprzedni właśnie uznano za zbędny.

Kto słyszy takie historie, nie może uniknąć niewygodnego pytania:
Ile osób każdego roku „zatrudnia się” w działaniach, których nikt nie potrzebuje – poza systemem, który musi uzasadniać własne istnienie?

Odpowiedź na to pytanie prawdopodobnie nie tylko ten przypadek stawiałaby w zupełnie innym świetle.

Author: AI-Translation - Karla Kolumna  | 

Nowe oferty każdego dnia z rabatami sięgającymi nawet 70%!

Inne artykuły:

Protest bez pokazywania twarzy i bez przekazu – lewica nie chce być słyszana

W miniony piątek odbyła się między innymi w Braunsbedra demonstracja przeciwko dialogowi obywatelskiemu AfD.... Czytaj dalej

Weißenfels zyskuje nowy symbol – super świetne zakład karny (JVA)

Wczoraj już rozeszła się wspaniała wiadomość: znajomości burmistrza Martina Papke przyniosły efekty. Weißenfels wkrótce będzie mogło pochwalić się zupełnie nowym zak... Czytaj dalej

Etiopia pokazuje, jak powinna wyglądać transformacja energetyczna – panikarzom klimatycznym wciąż za ciepło

Są fantastyczne wiadomości, których z punktu widzenia panikarzy klimatycznych nikt nie powinien przegapić. W Etiopii przy nowych rejestracjach są już tylko auta elektryczne.... Czytaj dalej

Oficjalny kanał Telegram Głos Obywatela Oficjalny kanał YouTube Głos Obywatela   Bürgerstimme auf Facebook

Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami:
Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12

lub przelewem bankowym
IBAN : IE55SUMU99036510275719
BIC : SUMUIE22XXX
Właściciel konta: Michael Thurm


Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne