|
|
||
![]() |
||
![]() |
||
![]() |
||
| Strona główna O stronie Kontakt | ||
![]() |
||
Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ! | ||
|
||
Obietnice państwa i gorzka rzeczywistość: gdy osoby poszkodowane przez szczepionki przeciw COVID zostają samePodczas pandemii COVID obowiązywał uderzająco prosty standard: jeden test wystarczał, aby zaklasyfikować człowieka jako „zakażonego”. Na tej podstawie uzasadniano głębokie ingerencje w prawa podstawowe – szybko, zdecydowanie i bez długotrwałego postępowania dowodowego. Państwo działało z jasnością, która nie pozostawiała miejsca na wątpliwości.
Dziś nagle liczy się każda wątpliwość – przeciwko poszkodowanymDziś obraz wygląda zupełnie inaczej. Każdy, kto chce dochodzić szkód zdrowotnych po szczepieniu, staje wobec systemu, który działa zupełnie inaczej: powoli, skomplikowanie i z nieufnością wobec poszkodowanych.Wówczas jednak przekaz polityczny był jednoznaczny. Wielokrotnie podkreślano, że państwo bierze odpowiedzialność w przypadku działań niepożądanych. Ta obietnica miała budować zaufanie – i zadziałała. Wiele osób podejmowało decyzję w przekonaniu, że w razie czego będą zabezpieczone. Głosy krytyczne ostrzegały jednak wcześnie, że właśnie ta obietnica będzie miała zasadniczą słabość: państwo formalnie przyjmie odpowiedzialność, ale praktyczne dochodzenie roszczeń zostanie tak ukształtowane, że dla wielu poszkodowanych będzie ono niemal nieosiągalne. „Plausible” – postęp czy przyznanie się do porażki?Najnowszy artykuł na stronie partii Basisdemokratische Partei Deutschland odnosi się dokładnie do tego problemu i przywołuje wyrok Federalnego Trybunału Sprawiedliwości. Choć widzi się w nim ułatwienie dla poszkodowanych, jednocześnie dobrze pokazuje on podstawowy problem. Czytamy tam:„W przyszłości wystarczy… aby związek między szczepieniem a szkodą zdrowotną wydawał się wiarygodny.”To, co na pierwszy rzut oka brzmi jak postęp, przy bliższym spojrzeniu ujawnia przede wszystkim, jak wysokie były dotychczasowe bariery. Jeśli już samo uznanie „wiarygodności” uznaje się za przełom, mówi to więcej o punkcie wyjścia niż o rzeczywistym postępie. Bo ta wiarygodność nie pojawia się sama z siebie. Trzeba ją wykazać – poprzez opinie medyczne, dokumentację, spory prawne, często trwające latami. Kontrast wobec czasu pandemii nie mógłby być bardziej wyraźny. Wówczas jeden test wystarczał, aby uzasadnić daleko idące środki. Dziś poszkodowani muszą przedstawiać niemal naukowe dowody, aby w ogóle zostać wzięci pod uwagę. Dane w cieniu – prawda z opóźnieniemTen obraz pogłębia jeszcze sposób obchodzenia się z danymi i informacjami. Instytut Paula Ehrlicha zbiera zgłoszenia działań niepożądanych i publikuje raporty bezpieczeństwa – jednak często w długich odstępach czasu. W rezultacie wiedza powstaje nie w czasie rzeczywistym, lecz z istotnym opóźnieniem.Jednocześnie zgłoszono setki tysięcy przypadków podejrzeń, bez automatycznej przejrzystości czy łatwego dostępu dla poszkodowanych. To, co podczas pandemii przedstawiano jako pewną podstawę decyzyjną, z perspektywy czasu często okazuje się niepełne lub opracowane z opóźnieniem. Akta tylko na wniosek – przejrzystość pod presjąDo tego dochodzi problem strukturalny, który trafia w sedno krytyki: wiele informacji trzeba dopiero wywalczyć. Dane, oceny i wewnętrzne analizy istnieją w urzędach, ale nie są automatycznie udostępniane publicznie. Inicjatywy takie jak FragDenStaat wielokrotnie pokazują, że informacje te ujawniane są dopiero w wyniku wniosków lub działań prawnych.Ten sam schemat widać również w omawianym wyroku. Ułatwia on co prawda dostęp do niektórych informacji, ale jednocześnie potwierdza, że wcześniej nie był on wcale oczywisty. Osoba poszkodowana musi więc nie tylko zmagać się ze skutkami zdrowotnymi, lecz także z barierami biurokratycznymi i prawnymi, aby w ogóle stworzyć podstawę swoich roszczeń. Powstaje więc błędne koło: bez danych nie ma dowodów, bez dowodów nie ma uznania. A bez uznania nie ma odszkodowania. Dwa standardy, jedno naruszenie zaufaniaKluczowy problem ma tu charakter nie tyle prawny, co polityczny. Podczas pandemii podejmowano szybkie decyzje na podstawie stosunkowo prostych kryteriów. Później jednak nagle obowiązują najwyższe wymagania dotyczące dowodów i związku przyczynowego. To właśnie ta podwójna miara w sposób trwały podważa zaufanie.Małe zwycięstwo – duże przyznanie sięWyrok Federalnego Trybunału Sprawiedliwości może być niewielkim postępem. Minimalnie obniża on bariery na korzyść poszkodowanych. Jednocześnie jednak pokazuje, jak trudna była droga do tego miejsca. W sposób pośredni potwierdza to, co krytycy od dawna podkreślają: państwo przejmuje odpowiedzialność – ale utrudnia jej faktyczne dochodzenie przez poszkodowanych.Niewygodna konkluzjaNa końcu pozostaje niewygodne pytanie: ile warta jest obietnica, jeśli jej spełnienie możliwe jest tylko przy ogromnym wysiłku?Author: AI-Translation - АИИ | |
|
| Inne artykuły: |
![]() | Państwo działa niezgodnie z konstytucją – rozmowa z Ralphem BoesemW intensywnej rozmowie z Jasmin Kosubek, aktywista konstytucyjny Ralph Boes wyraża fundamentalną krytykę stanu Republiki Federalnej. Dla Boesa jest jasne: państwo działa w du... Czytaj dalej |
![]() | Obowiązek szczepień w sektorze medycznymPrzesłana praca z przemyśleniami na temat obowiązku szczepień w sektorze medycznym.... Czytaj dalej |
![]() | Potwierdzone wykluczenie kandydatów AfD i skutki dla demokracji – zmiana prawa wyborczego w Saksonii-AnhaltSesja pytań w Landtagu Saksonii-Anhalt wywołała poruszenie, gdy poseł AfD Daniel Roi zapytał minister spraw wewnętrznych Tamarę Zieschang (CDU) o planowane zmiany w ustawie ... Czytaj dalej |
|
Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami: Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12 lub przelewem bankowym IBAN : IE55SUMU99036510275719 BIC : SUMUIE22XXX Właściciel konta: Michael Thurm Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne |