|
|
||
![]() |
||
![]() |
||
![]() |
||
| Strona główna O stronie Kontakt | ||
![]() |
||
Prosimy wesprzeć Głos Obywatela darowizną TUTAJ! |
||
Nagle jest skrajnie prawicowy! Sven Schulze: Człowiek CDU, który uderza w tony AfD! Kto pobiera Bürgergeld, musi pracować!W niedawnym wywiadzie dla „Bild am Sonntag” Sven Schulze, świeżo zaprzysiężony premier Saksonii-Anhalt (CDU), przedstawia się jako pewny siebie rozwiązywacz problemów swojego landu. Jednak za fasadą pewności siebie i lokalnego patriotyzmu czają się wypowiedzi, które nie tylko rzucają złe światło na obecny rząd federalny pod wodzą kanclerza Friedricha Merza (CDU), ale także niebezpiecznie zbliżają się do bardzo prawicowych pozycji.
Schulze implicite krytykuje politykę Berlina, jednocześnie sam wysuwając propozycje, które sugerują przymusowe prace dla bezrobotnych i domagają się twardej linii w polityce migracyjnej. Czy to próba odzyskania wyborców AfD bez wymieniania „muru ogniowego”? Krytyczne spojrzenie na wywiad ujawnia mieszankę populizmu i zaprzeczania rzeczywistości – uzupełnioną aktualnymi statystykami, które obnażają narrację Schulzego jako przesadzoną i oceniają jego retorykę jako dzielącą społeczeństwo. Szczególnie pikantne: Schulze od września 2021 roku był ministrem gospodarki, turystyki, rolnictwa i leśnictwa w Saksonii-Anhalt – czyli bezpośrednio odpowiedzialny za wiele tematów, które teraz przedstawia jako palące. A CDU nieprzerwanie rządzi w Saksonii-Anhalt od 2011 roku pod wodzą Reinera Haseloffa, w koalicjach takich jak CDU/SPD/Zieloni. Dlaczego CDU przez wszystkie te lata nie rozwiązała ani nawet nie zapobiegła tym problemom? Obietnice Schulzego, że po wyborach 2026 „rozwiąże problemy” lub „popchnie Saksonię-Anhalt dalej do przodu, jeszcze bardziej ją wzmocni”, brzmią jak próba odwrócenia uwagi od współodpowiedzialności jego partii – np. za trwające bezrobocie, biurokratyczny balast czy nierówności regionalne, które pod rządami CDU nie zostały usunięte. Wypowiedź Svena Schulzego „Nie jestem człowiekiem, który zawsze patrzy w przeszłość, patrzę pozytywnie w przyszłość i mam sporo planów dla tego landu, zresztą daleko poza 6 września 2026” to klasyczny retoryczny manewr mający na celu odparcie krytyki i przekierowanie odpowiedzialności. Wyraźnie pomijając przeszłość, unika jakiejkolwiek konfrontacji z zaniedbaniami rządu landowego CDU od 2011 roku – a tym samym także z własnym okresem jako minister gospodarki od 2021 roku. Formuła służy pielęgnacji wizerunku: promieniuje optymizmem, energią i orientacją na przyszłość, jednocześnie elegancko omijając wszelką odpowiedzialność za trwające problemy strukturalne (niskie płace, wysoka emigracja, nierozwiązane bezrobocie, niesprawiedliwość emerytalna na Wschodzie). Politycznie sprytne, ale bez treści – kto nie reflektuje nad przeszłością, ten trudno może wiarygodnie wyjaśnić, dlaczego nagle chce mieć gotowe rozwiązania, których nie wprowadzono przez 14 lat odpowiedzialności rządowej. Ostateczna wiadomość brzmi: Zaufajcie mi na przyszłość, nie pytajcie o przeszłość. To mniej program niż próba uczynienia własnego bilansu niewidzialnym. Zdanie Svena Schulzego „Co było błędem w przeszłości, to z jednej strony zarządzanie oczekiwaniami. Nie tylko w Niemczech Wschodnich, ale w całych Niemczech mieliśmy już pewne oczekiwania wobec polityki i tego, co się mówi, to trzeba też dotrzymać” to niemal mistrzowski akt samooczyszczenia przez uogólnienie. Rozszerzając zarzut złamanych obietnic i rozczarowanych oczekiwań na „politykę” w ogóle i „całe Niemcy”, elegancko wyzbywa się konkretnej odpowiedzialności za własną partię i własny okres urzędowania. W 2025 roku ludzie w kraju doświadczyli, jak obietnice wyborcze regularnie wyparowywały. Zamiast nazwać te konkretne zaniedbania i przeprosić za nie, chowa się za niejasnym „my” i abstrakcyjnym „zarządzaniem oczekiwaniami”. To klasyczna zamiana ról sprawca-ofiara: nie polityka zawiodła, lecz obywatele zbyt wiele oczekiwali. Przejrzysta próba ukrycia własnego bilansu poprzez ogłoszenie własnego niepowodzenia za ogólną słabość klasy politycznej – i w ten sposób wyjęcie siebie spod ostrzału. Pewność siebie przed wyborczą katastrofą: sen o większości SchulzegoSchulze, który jest u władzy dopiero od kilku dni, prezentuje się jako nieugięty optymista w obliczu zbliżających się wyborów landowych 6 września 2026. „Jestem absolutnie przekonany, że również po 6 września będę dalej premierem mojej ojczyzny” – podkreśla. Sondaże pokazujące AfD jako najsilniejszą siłę odrzuca jednym gestem: „Nie będzie najsilniejszą siłą”. Tutaj ujawnia się klasyczny schemat polityków rządzących: rzeczywistość jest ignorowana, by uniknąć paniki. Jednak poprzednik Schulzego, Reiner Haseloff, przekazał mu urząd dopiero niedawno – czy za późno, by naprawdę się wybić? Schulze grzecznie dziękuje, ale patrzy „pozytywnie w przyszłość”. Krytycznie patrząc: dlaczego CDU tak długo zwlekała? Obawiano się, że Schulze jest zbyt kontrowersyjny, czy chciano go wystawić jako „świeży” kandydat, by zatrzymać nadciągającą falę AfD?Schulze twierdzi, że AfD jest wewnętrznie skłócona i cytuje Alice Weidel, która rzekomo ostrzega, że zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt pogrąży land w „chaosu”. „Rzadko zgadzam się z Alice Weidel, ale w tym punkcie ma 100% racji” – mówi. Tutaj pośrednio zgadza się z kierownictwem AfD – dziwne słowne porozumienie, które pokazuje, jak porowate stają się granice. Schulze pozycjonuje się jako „właściwy człowiek”, który rozwiązuje problemy tam, gdzie AfD tylko narzeka. Jednak jego rozwiązania brzmią podejrzanie podobnie do programu AfD: twarda presja na bezrobotnych i restrykcyjna polityka migracyjna. Biorąc pod uwagę jego rolę ministra gospodarki od 2021 roku i długoletnie rządy CDU od 2011 roku, nasuwa się pytanie: dlaczego tych „problemów” nie rozwiązano wcześniej? Czy CDU pod Haseloffem nie wzmocniła wystarczająco gospodarki wschodnioniemieckiej, by zmniejszyć bezrobocie lub złagodzić niesprawiedliwość emerytalną? Aktualne sondaże podkreślają dramat: według najnowszego sondażu INSA z stycznia 2026 AfD ma 39%, CDU 26%, dalej Die Linke (11%), SPD (8%), BSW (6%), Zieloni (3%) i FDP (2%). Aby pozostać premierem, Schulze prawdopodobnie potrzebowałby koalicji z SPD, Die Linke i ewentualnie BSW – partiami lewymi od centrum. Ale jak to ma działać, skoro sam Schulze przesuwa się tak daleko na prawo? Jego retoryka podobna do AfD (np. presja na bezrobotnych, twarda linia migracyjna) może odstraszyć potencjalnych partnerów i utrudnić tworzenie rządu, tak jak robi to już uchwała CDU o niekompatybilności z AfD i Die Linke. Zamiast tego ryzykuje wpędzenie CDU w impas, w którym możliwa jest tylko wielka koalicja z niekompatybilnymi partnerami – lub nawet nowe wybory. Emerytury i praca: krytyka polityki Merza – i skręt w prawoKrytyka Svena Schulzego „Też nie uważam, że dobrze przebiegł ten spór emerytalny. Nie dlatego, że nie ma różnych opinii, ale dlatego, że sposób, w jaki to się odbyło, nie był właściwą drogą” to podręcznikowy przykład sztuki krytykowania bez trafienia w siebie. Skupiając się wyłącznie na „stylu” i „sposobie”, unika jakiejkolwiek merytorycznej konfrontacji z koncepcją emerytalną własnej partii – koncepcją, którą w znacznej mierze forsował kanclerz Merz i kierownictwo CDU. Zarzuca formę, nie treść: sposób dyskusji, publiczną inscenizację, może głośność – ale w żadnym razie fakt, że propozycja masowego wzmocnienia prywatnego zabezpieczenia emerytalnego w Niemczech Wschodnich, gdzie 75% ludzi polega wyłącznie na emeryturze ustawowej, strukturalnie mija się z rzeczywistością życiową milionów osób. To wygodne: dystansuje się od chaosu, nie poruszając własnej odpowiedzialności za problematyczną treść. Schulze, jako premier i wieloletni minister gospodarki rządu CDU w Saksonii-Anhalt, nie jest wcale bez winy; używa tej formuły, by przedstawić się jako rozsądny, merytoryczny polityk – jednocześnie elegancko omijając merytoryczną krytykę, która właśnie z jego landu powinna płynąć. To klasyczna zasłona dymna: krytykuje inscenizację, by odwrócić uwagę od prawdziwego skandalu – ignorancji wobec wschodnioniemieckiej rzeczywistości.Centralnym punktem wywiadu jest reforma emerytalna kanclerza Merza, która domaga się silniejszego prywatnego zabezpieczenia emerytalnego. Schulze chwali „zmianę paradygmatu” dla młodych, ale ostro krytykuje, że na Wschodzie nie działa: „W Niemczech Wschodnich zdecydowana większość ludzi jest uzależniona od państwowej emerytury”. 75% emerytów na Wschodzie nie ma prywatnych rezerw, bo płace są niższe, a zabezpieczenie przez dekady działało inaczej. „To zresztą nas odróżnia od Zachodu i Południa Niemiec” – podkreśla. Tutaj widać podział Niemiec – i krytyka Schulzego wobec rządu federalnego (czarno-czerwony, CDU/SPD) jest uzasadniona: plany Merza ignorują rzeczywistość wschodnią i obciążają najbiedniejszych. Ale zamiast domagać się sprawiedliwości społecznej, Schulze skręca: „Dla młodych będzie działać”. Jako minister gospodarki od 2021 roku mógł jednak wywierać wpływ, by forsować środki specyficzne dla Wschodu – dlaczego tego nie zrobił? Rząd CDU w Saksonii-Anhalt od 2011 roku najwyraźniej zaniedbał wyrównanie regionalnych nierówności, co teraz jest przedstawiane jako „nowy” problem. Jeszcze bardziej problematyczne staje się przy temacie pracy. Schulze krytykuje debatę o dłuższych godzinach pracy (Merz: „Za mało pracujemy”) i pracy w niepełnym wymiarze: „Jeśli sugeruje się, że ludzie pracujący w niepełnym wymiarze może nie mają takiej samej wartości jak pracujący na pełny etat, to nie jest prawdą”. Brzmi rozsądnie – ale tu haczyk: fokus musi być na 50 000 bezrobotnych w Saksonii-Anhalt, którzy „nie mają żadnych ograniczeń” i mogliby pracować. „Potrzebujemy tam więcej presji” – żąda. Reforma Bürgergeld czarno-czerwonej koalicji „nie idzie wystarczająco daleko”. Schulze chce „więcej presji” na „całkowitych odmówców”: prace użyteczności publicznej, jak grabienie liści czy odśnieżanie, w razie wątpliwości z sankcjami typu obcięcie świadczeń. Musisz służyć państwuPomysł „zmuszenia” bezrobotnych (choć Schulze unika tego słowa) idealnie wpisuje się w żądania AfD wobec przymusowej pracy dla beneficjentów świadczeń. Schulze powołuje się na Ustawę Zasadniczą, która zakazuje pracy przymusowej, ale odwraca ją: „Za świadczenie, które otrzymujesz, oczekujemy też wzajemnego świadczenia”. Odwołuje się do starych modeli typu „prace za 1 euro” czy „praca obywatelska” w Saksonii-Anhalt, które na szczeblu federalnym zostały zlikwidowane. Aktualne statystyki Federalnej Agencji Pracy (BA) i Instytutu Badań Rynku Pracy i Kształcenia Zawodowego (IAB) obnażają jednak liczbę Schulzego jako wprowadzającą w błąd: w skali kraju w 2024 r. było tylko ok. 23 000 przypadków obniżenia świadczeń z powodu odmowy pracy – to 0,6% z ok. 3,9 mln zdolnych do pracy beneficjentów Bürgergeld. „Całkowici odmówcy” w wąskim sensie (z 100% sankcjami) są ekstremalnie rzadcy: od kwietnia 2024 do czerwca 2025 przypadki były w niskim zakresie dwucyfrowym, czyli poniżej 100 w skali kraju. W samej Saksonii-Anhalt: w 2024 r. wydano 15 400 obniżek świadczeń, z czego tylko 800 z powodu odmowy podjęcia lub kontynuowania pracy (5%). 50 000 Schulzego odnosi się więc nie do „odmówców”, lecz do szerszej grupy potencjalnie możliwych do zatrudnienia – wielu z barierami strukturalnymi, jak brak kwalifikacji, obowiązki opiekuńcze czy regionalny niedobór miejsc pracy.To ignoruje, że wielu bezrobotnych ma problemy systemowe – niskie płace, brak ofert pracy lub dyskryminację. Zamiast inwestycji w edukację Schulze proponuje represje, które czynią nierównych jeszcze bardziej nierównymi. A niesprawiedliwość? „Jeśli ktoś, kto pracuje, na koniec ma być lepiej sytuowany niż ci, którzy tego nie robią” – klasyczna narracja, która stawia biednych przeciwko sobie. Tutaj retoryka Schulzego staje się dzieląca społeczeństwo: podjudzając biednych pracowników (ze średnim dochodem brutto 3400 euro w Saksonii-Anhalt) przeciwko biednym beneficjentom Bürgergeld, sugeruje, że ci drudzy są leniwi i korzystają niezasłużenie. To pogłębia podziały w i tak spolaryzowanym społeczeństwie, w którym bieda nie wynika z indywidualnej „odmowy”, lecz ze struktur takich jak niskie płace minimalne czy regionalne nierówności. Zamiast promować solidarność, Schulze podsyca urazy – wzorzec służący wiązaniu wyborców. Badania IAB nazywają to „dużo hałasu o nic”: debata odciąga uwagę od realnych problemów i stygmatyzuje mniejszość, co długoterminowo prowadzi do większej izolacji i podziału społecznego. Jako minister gospodarki od 2021 roku i pod rządem CDU od 2011 roku Schulze i jego partia mieli czas na usunięcie tych „barier strukturalnych” – zamiast tego są one teraz instrumentalizowane jako temat kampanii wyborczej, by odwrócić uwagę od własnych zaniedbań. Zdanie Svena Schulzego „Uważam za błędne, że od razu wraca się z ustawodawstwem i mówi, że to nie działa, tamto nie działa. Właśnie tak doszliśmy do kierunku, w którym teraz jesteśmy” to szczególnie bezczelna próba odwrócenia odpowiedzialności i wyjęcia siebie spod krytyki. Przedstawia tych, którzy wskazują na obowiązujące prawo (np. konstytucyjny zakaz pracy przymusowej), jako winnych – jakby to właśnie ci „mówiący nie” doprowadzili kraj do kryzysu. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie: obecna sytuacja z wysokim bezrobociem długotrwałym, prekarnymi płacami i przerostem biurokracji nie powstała dlatego, że za bardzo dbano o praworządność i prawa podstawowe, lecz dlatego, że przez lata (również pod rządami CDU) reformy strukturalne były odkładane, inwestycje w edukację i infrastrukturę cięte, a nierówności społeczne tolerowane. Schulze, piętnując teraz obrońców praworządności i konstytucji jako blokujących, próbuje utorować drogę bardziej autorytarnym, oddalonym od praw podstawowych rozwiązaniom (jak faktyczny obowiązek pracy) – i jednocześnie zrzuca winę za zatory reformyjne na tych, którzy dotychczas uniemożliwiali przekraczanie granic konstytucyjnych. To nie tylko intelektualnie nieuczciwe, ale klasyczny populistyczny chwyt: własna niezdolność lub niechęć do rządzenia w ramach prawa zostaje przekształcona w zarzut wobec tych, którzy właśnie na tym prawie obstają. Administracja i migracja: odchudzanie tak, ale z posmakiem AfDSchulze opowiada się za odchudzeniem administracji: z trzech szczebli na dwa, likwidacja urzędów typu urząd górniczy poprzez współpracę z sąsiednimi landami. „Musimy stać się szybsi, skuteczniejsi” – mówi. Tutaj implicite krytykuje biurokratyczną ociężałość rządu federalnego i chwali plany cyfryzacji ministra Wildbergera. To chwalebne – ale dlaczego trwa to tak długo? Schulze przyznaje: „Bo tam też trzeba wziąć odpowiedzialność”. Słuszna krytyka rządu, który woli dyskutować niż działać (patrz spór emerytalny). Ale: jako minister gospodarki od 2021 roku sam Schulze zamknął jeden departament w swoim ministerstwie – dlaczego nie wcześniej i nie szerzej? Rząd CDU od 2011 roku miał 15 lat na redukcję biurokracji; teraz sprzedaje się to jako „plan na przyszłość”, co pachnie taktyką wyborczą. Patrząc na rzeczywiste liczby, widać, że liczba urzędników wzrosła także w okresie, gdy Schulze był ministrem gospodarki. Wypowiedź Svena Schulzego „Chciałbym być w wielu dziedzinach pionierem” brzmi jak ambitna, ale ostatecznie pusta autoprezentacja.Zapowiedź Svena Schulzego, że na pierwszym posiedzeniu gabinetu natychmiast zarządził przegląd wszystkich obowiązków sprawozdawczych landu – od raportu o stanie lasów co dwa lata po inne obowiązki dokumentacyjne – na pierwszy rzut oka brzmi jak odważna redukcja biurokracji. Prezentuje się jako ten, który „osobiście bierze odpowiedzialność” i wreszcie „odważa się”. Ale właśnie ta prezentacja obnaża sprzeczność: jeśli obowiązki sprawozdawcze są zbędne lub zbyt częste, dlaczego rząd landowy CDU – nieprzerwanie u władzy od 2011 roku, z Schulzem jako ministrem gospodarki od 2021 – przez lata ich nie kwestionował ani nie likwidował? Dlaczego dopiero zmiana premiera i presja kampanii wyborczej były potrzebne, by ktoś „odważył się”? Jeszcze bardziej problematyczne staje się, gdy spojrzeć na drugi aspekt: Działalność administracyjna musi być zrozumiała, przejrzysta i możliwa do zaskarżenia prawnego przez zainteresowanych. Wiele z tych raportów – stan lasów, raporty środowiskowe, dokumentacja społeczna lub budowlana – służy właśnie tej zrozumiałości i kontroli prawnej. Nie są one czystą biurokracją, lecz często ustawowo nakazanymi narzędziami ochrony środowiska, konsumentów lub obywateli. Kto je po prostu usuwa lub rzadziej wymaga („co trzy lub cztery lata”), ryzykuje, że naruszenia trudniej będzie później udowodnić, sprawy sądowe upadną, a prawa obywatelskie zostaną wydrążone – wszystko pod płaszczykiem „efektywności”. Schulze sprzedaje tu jako odważny akt wyzwolenia to, co w rzeczywistości może być niebezpiecznym skróceniem przejrzystości i mechanizmów kontroli. Zdanie „Trzeba się tylko odważyć” brzmi bohatersko – w rzeczywistości pokazuje przede wszystkim, jak mało własny rząd odważył się przez 14 lat i jak selektywnie definiuje się teraz „odwagę”: odwagę do likwidacji kontroli, nie odwagę do większej odpowiedzialności wobec obywateli. Przy migracji znów blisko AfD: Schulze chwali się sukcesami – 1600 deportacji lub dobrowolnych wyjazdów w 2025 roku, w tym do Syrii i Afganistanu. Domaga się ośrodków deportacyjnych i chwali kartę płatniczą, która rzekomo zmniejszyła napływ o połowę. „To ma coś wspólnego ze zdrowym rozsądkiem” – mówi – i odcina się od AfD: „Nie będę współpracował z AfD”. Ale: „Wiele tematów wyborców AfD to też moje tematy”. Właśnie o to chodzi: Schulze przejmuje pozycje AfD (twarde deportacje, presja na cudzoziemców), by łowić wyborców bez koalicji. Matematycznie mógłby potrzebować AfD, ale unika: „Ale jej też nie potrzebuję”. Tutaj znów widać współsprawstwo: pod rządami CDU od 2011 roku Saksonia-Anhalt realizowała politykę migracyjną – dlaczego sukcesy są teraz przedstawiane jako „nowe” osiągnięcia, podczas gdy trwające wyzwania (np. integracja) nie zostały rozwiązane? Trzeba tego chciećWypowiedź Svena Schulzego „Ale na koniec dnia chodzi o to, żeby naprawdę tego chcieć. Trzeba przestać tyle opowiadać, co by się chciało zrobić, i trzeba też udowodnić, że się to zrobiło” to szczególnie cyniczny moment wywiadu. Domaga się od innych – i implicite od całej polityki – czynów zamiast słów i dowodów zamiast zapowiedzi. Ale właśnie to sprawia, że formuła jest tak demaskująca: od 2011 roku CDU nieprzerwanie rządzi w Saksonii-Anhalt, od 2021 roku sam Schulze jest współodpowiedzialny jako minister gospodarki, a teraz jako premier. Przez wszystkie te lata było mnóstwo zapowiedzi dotyczących wzrostu gospodarczego, wyrównania płac, redukcji biurokracji, cyfryzacji i zmian strukturalnych – większość z nich do dziś nie została „udowodniona”. Jeśli trzeba „naprawdę chcieć” i „udowodnić”, to Schulze powinien najpierw zamiatać przed własnym progiem: gdzie są konkretne dowody na wielkie obietnice ostatnich 14 lat rządów CDU? Zamiast tego odwraca kij i z braku własnego bilansu robi ogólną cnotę dla „polityki”. To nie autokrytyka, lecz retoryczna autoimmunizacja: domagając się czynów, odwraca uwagę od tego, że on i jego partia przez lata głównie opowiadali, co by chcieli zrobić – bez znaczącego udowodnienia tego. Zdanie nie brzmi jak apel do siebie samego, lecz jak zarzut wobec wszystkich innych.Przemoc na stadionach i zakończenie: twarda ręka wobec „chaosiarzy”Na koniec Schulze porusza temat przemocy na wschodnioniemieckich stadionach, jak w meczu Magdeburg–Drezno. Domaga się surowych sankcji od DFB/DFL: dożywotnie zakazy stadionowe, ostrzejsze kontrole – wzorowane na Premier League. „Kto zadziera z policją, zadziera też z premierem”. To populistyczne, ale uzasadnione – ale wpisuje się w schemat: pokazywanie siły tam, gdzie AfD domaga się „porządku”.Typowy przykład polityki CDU na WschodzieWywiad Schulzego to typowy przykład polityki CDU na Wschodzie – krytyka Berlina (emerytury, praca), ale z prawicowym podlizywaniem się. Zamiast prawdziwych reform społecznych proponuje presję i przymus, co pogłębia podziały – zwłaszcza gdy uwzględnić, że Schulze i CDU od lat są u władzy i wiele problemów współtworzyli. A przy aktualnych sondażach, które czynią koalicję z SPD, Die Linke lub BSW koniecznością, nasuwa się pytanie: jak Schulze chce przekonać lewicowych partnerów, skoro jego retoryka raczej ich odstrasza?Wywiad wideo z gazetą Bild znajdziecie TUTAJ. Author: AI-Translation - АИИ | |
|
| Inne artykuły: |
![]() | AfD domaga się zakazu SPD – Jeden wieczór, jedna rozmowa, dziwna propozycjaPoufny raport z powiatu... Czytaj dalej |
![]() | Spotkanie czarno-zielone w powiecie Burgenland – Optymizm kontra mur zaporowyW ramach letniego objazdu Felix Banaszak (Zieloni) zatrzymał się 5 sierpnia 2025 roku w klasztorze św. Klary w Weißenfels.... Czytaj dalej |
![]() | Hodowla słoni w Weißenfels zatwierdzona przez radę miastaWyobraź sobie: Weißenfels, idylliczne miasto nad Saale – zamieszkane przez słonie! Na każdym rogu można by było zobaczyć te majestatyczne zwierzęta, spacerujące po parka... Czytaj dalej |
|
Wspieraj działanie tej strony dobrowolnymi wpłatami: Przez PayPal: https://www.paypal.me/evovi/12 lub przelewem bankowym IBAN : IE55SUMU99036510275719 BIC : SUMUIE22XXX Właściciel konta: Michael Thurm Shorts / Reels / Krótkie klipy Dane firmy / Zastrzeżenia prawne |